Życie jest piękne
Życie jest piękne

Była w moim dzieciństwie taka jedna niedziela, którą pamiętam jakby była wczoraj. Mimo, że kompletnie nie rozumiałem wtedy o co biega, pamietam paraliżujący strach jaki doświadczyłem tamtego poranka. Tak, to ta niedziela, kiedy nie było teleranka i przy okazji wprowadzono stan wojenny. Z perspektywy kilkuletniego chłopca tak to wyglądało. No bo teleranek znałem doskonale, a stan wojenny… co to… brzmi trochę strasznie bo „wojenny”, a wojna to śmierć- babci krowę zabili, a tatę ostrzelali z myśliwca… ale z drugiej strony to pierwsze słowo „ stan” wyglądało jakoś niegroźnie. Może więc to taka zabawa? Sam z Krzyśkiem bawiłem się przecież w wojnę  żołnierzykami. Dostałem je  pod choinkę prawie rok temu. Całą reklamówkę żołnierzyków, których Krzysiek mi bardzo zazdrościł. Pewnie nie pamiętałbym tamtej niedzieli, gdyby nie ogromny strach jaki widziałem w oczach swoich rodziców, który jak piorun przeszył również mnie. Usiadłem  wtedy przy swoim tapczanie i żeby odnaleźć się w tak nowej sytuacji zacząłem bawić się tymi żołnierzykami i mimo, że było to dla mnie cholernie nudne, to była jedyna rzecz, która powstrzymała mnie przed wpadnięciem w jakąś straszną histerię. Walczyłem z tym uczuciem bo widziałem , że rodzice są w takim strachu, że nie byliby przecież w stanie jeszcze zajmować się mną. Nie pamiętam ile trwał ten czas. Dla mnie wieczność. W pewnym momencie jednak poczułem, że jestem bezpieczny. Tato przytulił mnie, pogłaskał po głowie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Tak mało, a sprawiło, że życie stało się piękne. Kilka dni temu, wieczorem, z oczami jak pięć złotych, moja córka usiadła na łóżku i niemal ze łzami w oczach spytał: Tato, czy będzie wojna? Poczułem się jakby piorun przeszył mi głowę i jak film w przyspieszonym tempie wyświetlił traumę z dzieciństwa. Na szczęście od razu się pozbierałem i szybka rozmowa załatwiła sprawę. Nadszedł taki czas, że sytuacja w świecie jest niepewna i możemy się czuć podobnie jak moi rodzice w stanie wojennym. Oni wtedy nauczyli się dbać o nas i uspokajali jak tylko potrafili. Mam głębokie przekonanie, że szczególnie w obecnym czasie nad swoje emocje i strach powinniśmy stawiać troskę i poczucie bezpieczeństwa naszych dzieci. Nie jesteśmy w stanie im zagwarantować co się zdarzy w przyszłości. Są dwie możliwości. Albo będzie źle, albo dobrze. Jednak w obu przypadkach musimy być dla dzieci ostoją i ze spokojem i pewnością przytulać je najważniejszym dla nich ramieniem na świecie. Czego Wam i sobie serdecznie życzymy. Na koniec chciałbym Wam polecić piękny film Roberto Benigniego, od którego pozwoliłem sobie zapożyczyć tytuł do tego artykułu. Ten wyjątkowy obraz w przepiękny i poetycki sposób udowadnia jaką moc mogą mieć rodzice w obliczu tragedii. 

 

Rafał z Kingą i rodziną.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl