Odkopane wspomnienia

Na miejsca, gotowi,…. start! Zaczynamy właśnie naszą kolejną przygodę. To będzie miejsce na nasze historie i wasze opowieści, przestrzeń do zaprezentowania świetnych rzeczy – tych do zrobienia i tych do noszenia.W końcu to nasza specjalność. A zaczniemy nietypowo, bo nie od nas, nie od ubrań, które szyjemy, ale od okna.

Oto ono. Jest na jednej ze ścian naszego domu. Nazywamy je oknem prawdy. Nie widać przez nie podwórka, ulicy, tego czy niebo się chmurzy, ani kto dzwoni dzwonkiem przy furtce. Za szybą jest słoma, dokładnie taka sama jak we wszystkich ścianach naszego domu. To taki - z jednej strony - dowód dla niedowiarków, że mieszkamy w domu ze słomy, a z drugiej nasza skrytka. Zamknęliśmy w niej pasję, sens, treść, znaczenie. To kim jesteśmy i kim chcemy być, co robimy i co chcielibyśmy robić. Wypełniają je nasze tęsknoty i pragnienia. Dobrze jest mieć je pod ręką, w widocznym miejscu. Łatwiej wtedy pamiętać o sobie, zdecydowanie prościej trzymać obrany kurs. Na proste, zwyczajne życie. Jesteśmy przekonani, że to dziś prawdziwy luksus.

Jest jeszcze coś. Szyba w naszym okienku nie jest przypadkowa. Pochodzi z domu naszych dziadków. Przez nią patrzyli na nasze harce w ogrodzie, w nią stukali, gdy wspinaliśmy się na dach szopy, machali, gdy maszerowaliśmy do szkoły. Jest więc dla nas też takim oknem wspomnień. Teraz każdego dnia dbamy o to, żeby dzieciństwo naszych dzieci też było pełne takich wspomnień. Beztroskich i szalonych. Takich, które chce się przechowywać do dorosłości. Macie takie? Poniżej krótka lista naszych ulubionych. Też zróbcie sobie taką. Spiszcie te obrazy, dźwięki, zapachy. Zobaczycie, o razu zaczniecie się uśmiechać .

Co pamiętamy?

  1. Bieganie od rana do nocy po babcinym podwórku, podchody, ukrywanie się wśród krzaków i drzew, budowanie szałasów.  To była nieograniczona swoboda.
  2. Wspólne nocowanie z dziećmi na sianie w stodole albo pod babciną pierzyną. 
  3. Zapach lasu, mokry mech, trzask gałęzi
  4. Golenie owiec. Uwielbialiśmy patrzeć, jak babcia sprawnie łapała owcę i jeszcze szybciej ją goliła. Potem mieliśmy na sobie mnóstwo kleszczy.
  5. Atak koguta. Był wyjątkowo wredny, polował na dzieci, które zostawały przy stole, bo najdłużej jadły obiad. Któregoś dnia padło na mnie. Krążył wokół stołu, więc wskoczyłam na blat i zaczęłam wołać babcię. Bez skutku. Zniecierpliwiona postanowiłam zaryzykować ucieczkę. Niestety nie zdążyłam. Dopadł mnie i wbił się w nogę.
  6. Piękną gęś o imieniu Balbina, która miała błękitne oczy i w przeciwieństwie do koguta była łagodna. Wierzyłam, że jest zaczarowana.
  7. Stary zegar i skrzypiącą podłogę, po której trudno było się skradać, ale których dźwięki cudownie utulały do snu. Tykający zegar do dziś słychać w naszym domu.
  8. Jesienne pieczenie ziemniaków z babcią i chmarą dzieci z sąsiedztwa. Przypalona skórka i drobinki ziemi szczelające w zębach, solić mogliśmy do woli.
  9. Kąpiele w lodowatej rzece, przy tamie i skoki z gałęzi… póki się nie złamała - radości było, co niemiara. Po wyjściu z wody obowiązkowy bieg do połowy łąki i z powrotem, już było ciepło. Kto zawracałby sobie głowę noszeniem ręcznika.

Rafał

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów