Jak sprawić, żeby mąż poprosił Cię o zakup ubranek Mouse inne A house?

Jest taka jedna rzecz ,która spędza sen z powiek wielu mężczyznom będących w związkach. którzy mimo tego, że bardzo kochają swoje żony, nie potrafią sobie jednak poradzić z tym na pozór błahym problemem. Łatwo można to zauważyć, że kiedy nadchodzi ten dzień często mają jakąś ważną delegację albo jadą na ryby lub robią cokolwiek, byleby tylko nie być wtedy w domu.

Zastanawiasz się teraz pewnie co mam na myśli i zapewne pierwsze co może Ci przyjść do głowy to, że chodzi mi o te dni i nastrój jakie dopada wtedy nasze piękniejsze połówki. Otóż nic bardziej mylnego. Te kilka gorszych dni w życiu kobiety po pierwsze są pestką w porównaniu z tym co mam na myśli, a po drugie sprytny samiec potrafi z łatwością sprawić, by ten czas był znośny przez przynajmniej najbliższe kilka dni... ale o tym może napiszę w innym tekście kiedyś być może... Wracając do tematu, nie będę już trzymał dłużej w niepewności i przejdę do sedna sprawy. Piszę to właśnie teraz, ponieważ od tygodnia ten koszmar dotyka biednych mężczyzn ze spotęgowaną siłą! W minionym poniedziałek, po kilkumiesięcznej przerwie zostały otwarte zakłady kosmetycznego oraz fryzjerskie i o te drugie mi właśnie chodzi. To znaczy nie o same zakłady, które dla przeciętnego faceta są kompletnie nie groźne, ale o to co się dzieje w domu, kiedy nieszczęśnik ma takiego pecha, że wda się w rozmowę na temat efektów wizyty żony w takowym. Tak, to jest ta trauma którą przechodzi każdy z nas i uwierzycie mi, nie mam kolegi który nie "lizał ran" po tej konwersacji. Co takiegoż strasznego może być? Przecież nową fryzura to coś super... dla faceta zapewne: obcięte włosy to brak kogutów na głowie z rana- mniej czesania, nie włażą włochy do oczu i wiele innych korzyści, choćby mniejsze zużycie szamponu. Niestety dla kobiet to nie jest już taka prosta sprawa. Nowa fryzura to sprawa życia i śmierci. Wizerunek, odmłodzenie, szyk i prestiż. I te emocje: czy jest ładna, czy ohydna... a kolor, miał taki być, czy nie, a jak miał , to czy to dobrze, że miał bo być, a może inny byłby lepszy. Można by tak pisać i pisać bo tysiące myśli mogą naszej pięknej i dla nas najpiękniejszej żony do głowy przychodzić. Bardzo Wam współczujemy i łączymy się w bólu, jednak niestety to na nas często spadają brzemienne konsekwencje wizyty partnerki u fryzjera. Dlaczego? Już wyjaśniam. Kiedy zdarzy się taki niefart i mąż jest w domu gdy żona wróci z nową fryzurą, akcja rozwija się lawinowo, bo uwierzcie mi, nie znam sposobu, który pozwoliłby nam wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Pozostaję nam kulić uszy i modlić się o jak najlżejsze rany. Prześledźmy możliwe warianty naszego (znaczy mężczyzn) zachowania. Kiedy pierwszy raz zobaczymy żonę z nową fryzurą mamy dwie opcje: zauważyć, bądź nie zauważyć. Kiedy nie zauważymy, to to jasna sprawa: nie kochamy, ignorujemy, jest źle. Nie jest to dobra reakcja, ale nie koniecznie najgorsza no bo "krótka piłka" i rany mogą być mniejsze. Co zatem się dzieje kiedy zauważymy? Wtedy zapewne powiemy: " O!!! Byłaś kochanie u fryzjera jaką masz ładną, nową fryzurę!" I wtedy pada zazwyczaj z ust żony pytanie- koszmar każdego mężczyzny. To pytanie prawdopodobnie jest przyczyną największej liczby rozwodów na świecie. Nie ma co z nim nawet konkurować;" Czy mnie zdradzasz?" lub "Czemu znowu zostawiłeś skarpetki koło łóżka?" A brzmi ono:" Czy teraz wyglądam ładniej czy ładniej wcześniej wyglądałam?" I co my biedni mamy odpowiedzieć?!?! Przecież każda odpowiedź nie będzie dobra, żeby nie powiedzieć wręcz tragiczna. No bo jak powiemy "teraz", to znaczy, że do tej pory żyliśmy z brzydką kobieta i przez tyle lat związku ją oszukiwaliśmy. Jeśli zaś powiemy, że wcześniej, to jasna sprawa: rozwód. Można jeszcze udzielić jednej odpowiedzi: "Oj! Moja kochana, zarówno wcześniej jak i teraz wyglądasz równie pięknie." Można by przypuszczać, że taka odpowiedź będzie najtrafniejsza... nić bardziej mylnego. Będzie to dla żony znaczyć dokładnie to samo, gdybyśmy w ogóle fryzury nie zauważyli.

Więc drogie Panie, kiedy następnym razem wyjdziecie od fryzjera z nową fryzurą, nie idźcie prosto do domu. Wejdźcie do ulubionego sklepu swojego męża, kupcie dobry kraftowy browarek i z takim argumentem wróćcie do domu. Otwórzcie piwo, podajcie je partnerowi, nie pytajcie o nic tylko dajcie przeczytać mu ten artykuł. I wtedy gwarantuję Wam stanie się cud. Mąż kliknie ten link i poprosi Was, żebyście kupiły jakiegoś ślicznego ciuszka z naszej kolekcji. A jeśli jeszcze prześlecie nam zdjęcie jak mąż klika, to do przesyłki dołączymy sympatyczny upominek dla męża.

Ps. Korzystając z okazji zapraszam do naszej grupy na facebooku, w której rozmawiamy nie tylko o modzie

Rafał

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów